To nie jest blog o tym, co robię każdego dnia. Ani o tym, co mi się podoba.
Ten blog powstał tylko po to, by opowiedzieć historię o tym, jak zostałem oszukany przez firmę Koyto i dlaczego nie należy robić w firmie Koyto żadnych zakupów.
Od stycznia (do dzisiaj, czyli do sierpnia, ponad 6 miesięcy) nie dostałem zamówionego towaru, ani nie odzyskałem pieniędzy, które za niego zapłaciłem.
Przepraszam, że wpis jest taki długi, ale całość historii pokazuje jak Koyto olewa klienta. Na końcu są najciekawsze rzeczy, jeśli ktoś chce przeczytać tylko najważniejszą część historii. Albo można przeczytać tylko pogrubiony tekst.
Historia zaczęła się niewinnie. Chciałem kupić laptopa na wyjazd. Zabrałem się do tego odpowiednio wcześniej (2,5 tygodnia), bo wiedziałem, że realizacja zamówienia i przesyłka trochę potrwa. 2,5 tygodnia chyba powinno wystarczyć, prawda?
Zamówienie złożyłem w niedzielę, 27 stycznia. Dostałem e-maila zwrotnego, że w ciągu 24 godzin otrzymam fakturę pro forma i numer konta do wpłaty. Nie oczekiwałem cudów (że w niedzielę coś dostanę), więc czekałem spokojnie do poniedziałku, po to żeby móc wpłacić pieniądze.
Oczywiście w poniedziałek nic nie dostałem. We wtorek (29 stycznia), koło południa, zaniepokojony, napisałem e-maila, co z moim zamówieniem. Po paru godzinach otrzymałem e-maila z fakturą i prośbą o wpłatę. Oczywiście było już za późno, żeby przelane pieniądze doszły we wtorek. Ale i tak je wysłałem, wyszły z mojego rachunku 29 stycznia, więc poszły pierwszą sesją Eliksiru w środę (30 stycznia) rano i w południe powinny już być w banku docelowym. Nawiasem mówiąc później firma Koyto próbowała mi wmówić, że pieniądze dostała dopiero 31 stycznia. A przez jeden dzień to podziewały się nie wiadomo gdzie…
Czyli pieniądze powinny być na rachunku firmy Koyto w środę 30 stycznia. Ponieważ wraz z fakturą pro forma dostałem informację, że przesłanie potwierdzenia przelewu pozwoli przyspieszyć realizację zamówienia, więc w środę rano tak zrobiłem.
Zgodnie z informacją przesłaną przez Koyto z fakturą pro forma, zamówienie powinno zostać zrealizowane w ciągu 5 dni roboczych. Nawet nie licząc środy 30 stycznia, powinno w takim razie zostać wysłane najpóźniej w środę 6 lutego. Chociaż oczywiście to wariant pesymistyczny, bo podobno towar był w magazynie.
Ale to nie był wariant pesymistyczny. Pesymistyczny był znacznie gorszy. Kiedy zaczął się zbliżać termin wysyłki, zaczęło mnie to niepokoić, więc zacząłem dzwonić i wysyłać e-maile, co się dzieje z moim zamówieniem (oczywiście firma Koyto nie ma żadnego systemu śledzenia zamówień, więc nie można tego sprawdzić samemu).
Telefony kończyły się głównie zbywaniem mnie poprzez odsyłanie do innej osoby, odpowiedzialnej za moje zamówienie osoby, innej osoby oczywiście nie było, bo wyszła. Obiecywano mi oddzwonienie, oczywiście nie oddzwaniano. Taka zabawa w kotka i myszkę, tylko mało śmieszna, jeśli to ma być poważny sklep internetowy.
W końcu, w czwartek 7 lutego (czyli 1 dzień po maksymalnym obiecywanym terminie wysyłki) udało mi się skontaktować z kimś, kto coś wiedział i otrzymałem informację, że przesyłka została wysłana i że wieczorem pani Małgorzata zadzwoni do mnie z numerem nadania przesyłki.
Moja radość trwała krótko. Oczywiście nie zadzwoniła. Później okazało się, że pomimo zapewnień przesyłka w ogóle nie została nadana, to było tylko zwodzenie klienta.
Kolejne dni to nerwowe telefony z próbą dowiedzenia się, co z moim zamówieniem, bo zbliżał się termin mojego wyjazdu (13 lutego).
W końcu, we wtorek 12 lutego otrzymałem zapewnienie, że przesyłka zostanie nadana i że będzie u mnie w środę przed 10.00 rano. Wielokrotnie to podkreślałem, bo o 10.00 musiałem wyjść, żeby zdążyć na samolot.
W środę, 13 lutego, czekałem na kuriera do 10.30. Oczywiście się nie pojawił, więc pojechałem na lotnisko bez zamówionego laptopa.
Już z zagranicy sprawdziłem w Internecie trasę przesyłki i kurier podobno był o 11.00. Co dziwne, przesyłka nie wyszła z Krakowa (siedziby firmy Koyto), tylko z Warszawy (z magazynu firmy Action).
W każdym razie, kurier mnie nie zastał (co logiczne), więc w czwartek 14 lutego wysłałem e-mailem do firmy Koyto prośbę o przekierowanie przesyłki na inny adres, bo wiedziałem, że nie będzie mnie w domu i przesyłka wróci do nadawcy.
Nie przekierowali przesyłki. Kiedy wróciłem do domu i sprawdziłem trasę, przesyłka wróciła do nadawcy 18 lutego.
20 lutego wysłałem do firmy Koyto informację, że chcę moje pieniądze z powrotem. Otrzymałem informację, że przecież ją odebrałem! W systemie śledzącym było napisane, że przesyłka była dostarczona, ale dostarczona do nadawcy, a nie odbiorcy (bo wróciła). Wyjaśniłem sytuację, ale nie dostałem żadnej odpowiedzi.
22 lutego ponowiłem pytanie i ponownie bez odpowiedzi.
7 marca (2 tygodnie po moim ostatnim e-mailu, pozostawionym bez odpowiedzi i po wielu telefonach, również bez odpowiedzi) nie wytrzymałem i zadzwoniłem do Federacji Konsumentów, po czym wysłałem do Koyto e-maila z informacją, że jeśli nie dostanę z powrotem pieniędzy, to przedsięwezmę kroki prawne.
To trochę podziałało, wywołało przynajmniej jakąś reakcję. Otrzymałem informację, że dostali informację od dystrybutora i że faktycznie wróciła do nadawcy. Została wysłana do mnie faktura korygująca i żebym ją jak najszybciej odesłał (najlepiej priorytetem) po podpisaniu. Nie dostałem nigdy faktury, więc nie widziałem takiego powodu, ale w końcu skapitulowałem, żeby mieć to już z głowy.
Oczywiście faktury korygującej nigdy nie otrzymałem. Ze strony firmy Koyto też żadnego znaku życia.
14 marca wysłałem e-maila, że nie dostałem faktury korygującej. Bez odpowiedzi.
31 marca, za radą Federacji Konsumentów wysłałem za potwiedzeniem odbioru oficjalne pismo o odstąpieniu od umowy i z żądaniem zwrotu pieniędzy (wpłacona przez mnie kwota + odsetki ustawowe za okres przetrzymywania pieniędzy).
Pismo zostało odebrane 4 kwietnia. Żadnej reakcji. Ani e-maila, ani telefonu. Nic.
Na firmę Koyto to jak widać nie działa. Mają w nosie klientów, ich pieniądze, nerwy i czas.
Nie pozostało mi nic innego jak skierować sprawę do sądu, bo inaczej nie odzyskam swoich pieniędzy. Firma Koyto nie widzi nic złego w tym, że przetrzymuje już ponad 6 miesięcy bezprawnie moje pieniądze.
Pozew jest już przygotowywany. Dalszy ciąg historii nastąpi…
W komentarzach poniżej mogą Państwo wpisywać swoje doświadczenia z firmą Koyto. Rejestracja nie jest konieczna.