A jednak nie koniec…

28 Wrzesień 2008

Myślałem, że poprzedni wpis będzie już ostatnim w tej całej historii, ale jednak firma Koyto postanowiła nie dać mi spokoju. No to skoro oni chcą to dalej ciągnąć (a chyba nie jest to w ich interesie), to proszę bardzo. Jak widać niczego się nie nauczyli.

Nie wiem jak to jest. W innym kraju, np. w USA, sklep, który zaliczył taką wpadkę, całowałby mnie po rękach i próbował udobruchać, żebym tylko napisał o nich coś pozytywnego. Zamiast tego firma Koyto postanowiła mnie zastraszyć pozwem sądowym za szarganie ich “dobrego imienia”.

Jakiś czas temu przysłali mi pismo “wzywające do zaprzestania naruszania prawa”. Według ich interpretacji, to ja naruszam prawo, bo opisałem rzetelnie całą swoją historię. Ich zdaniem moje wielomiesięczne boje o odzyskanie moich pieniędzy stały się nieprawdziwe, ponieważ łaskawie oddali mi pieniądze. I według nich moje czyny są “tendencyjnie kłamliwe” (cytat z ich listu), bo mają również opinie pozytywne. I to oczywiście sprawia, że moja historia jest nieprawdziwa. Logiczne? Chyba jednak nie.

Piszą też o rzekomym namawianiu przez mnie innych do rozpowszechniania nieprawdziwych informacji na ich temat (są pewni co najmniej jednego takiego przypadku!). Nie wiem skąd wzięli te bzdury. Nigdy nikogo nie namawiałem do pisania niczego nieprawdziwego o Koyto. To oni sami sprawiają, że rozwścieczeni klienci zamieszczają takie a nie inne opinie na przeróżnych forach internetowych. Ja tylko zacytowałem ich opinie (z podaniem źródła, żeby można je było zweryfikować).

Pokazałem to pismo kilku prawnikom i jest to jeden wielki stek bzdur. Gdyby ich żądania były uzasadnione, nigdy nie można by było skrytykować jakiejkolwiek firmy – pozostałby tylko “aplauz i akceptacja”.

Żeby mogli Państwo sobie wyrobić własne zdanie na temat praktyk firmy Koyto, załączam zeskanowane pismo – wyciąłem tylko swoje dane osobowe oraz adres firmy Koyto (na wszelki wypadek, chociaż przecież ich adres jest dostępny w Internecie na ich stronach).


Finał historii

5 Wrzesień 2008

W końcu się udało. Po 197 dniach, czyli 6,5 miesiąca, niezliczonych telefonach, e-mailach, 2 wizytach w Federacji Konsumentów, mnóstwie straconych nerwów i czasu, odzyskałem pieniądze, z odsetkami.

Nie obyło się bez kolejnych problemów z obiecaną fakturą korygującą, która nigdy nie doszła, ale w końcu przelali po prostu pieniądze.

Wygląda na to, że przekonało ich do tego to, że zagroziłem, że złożę pozew (który przygotowała dla mnie Federacja Konsumentów) w sądzie. Wszystko było już przygotowane…

Mam nadzieję, że Koyto wyciągnie wnioski z tej sprawy – zrobi sobie porządny system śledzenia stanu zamówienia, uporządkuje bałagan w fimie, wywali na zbity pysk pracowników, którzy traktują klientów w ten sposób, itd. Albo niech zamkną interes, mi bez różnicy, kupował u nich nie będę.

Nieprawdziwa odpowiedź na moją opinię na Ceneo została na stronie…

Moje rady dla osób z podobnym problemem:

  • Składajcie zamówienie z płatnością przy odbiorze.
  • Jeśli już zapłaciliście i przesyłka nie dociera zgodnie z umową, wyślijcie od razu pocztą, za potwierdzeniem odbioru, oświadczenie o rozwiązaniu umowy zawartej na odległość – wzór jest na stronach Federacji Konsumentów.
  • Skontaktujcie się z Federacją Konsumentów i niech od razu zaczną przygotowywać pozew (bo trwa to długo, 2-3 miesiące). Pozew to, jak widać, najskuteczniejsza forma nacisku.

Dziękuję Federacji Konsumentów za pomoc w mojej sprawie. Bez nich chyba nie byłoby szczęśliwego finału…

Good bye and thanks for all the fish…


Wybrane opinie o sklepie Koyto

13 Sierpień 2008

Żeby ułatwić osobom szukającym opinii o firmie Koyto zapoznanie się z “dorobkiem” firmy Koyto, poświęciłem trochę czasu na zebranie w jednym miejscu kilku reprezentatywnych opinii o tym sklepie z różnych serwisów. Historia mojego fatalnego zakupu w sklepie Koyto (do tej pory, ponad 6 miesięcy, nie otrzymałem zwrotu swoich pieniędzy) jest opisana wcześniej w tym blogu.

Podkreślenia w opiniach są moje.

Opinie ze strony bozo.pl:

Tranzakcja do chwili przelania pieniędzy na konto sklepu przebiegała pomyślnie i to już koniec dobrych wieści. Po tym czasie brak kontaktu ze sprzedawcom, unikanie odpowiedzi na temat przesyłki, a w końcu brak przesyłki. Właścicielka Pani Małgorzata Ćwiertnia to wyjątkowo niesympatyczna osoba. Kręci i mataczy bez końca. Każdy kontakt, jeśli już do niego dojdzie kończy się ustawianiem klienta, straszeniem regulaminem i innymi konsekwencjami.
Do dzisiaj nie otrzymałem zwrotu pieniędzy, pomimo dostosowania się do zaleceń regulaminowych.

Kolejna z tej samej strony:

zalety: NIE MA
wady: PO PROSTU ZŁDZIEJE
opinia: WPŁACIŁAM PIENIADZE NA TELEWIZOR I NIE MAM ANI PIENIEDZY ANI TELEWIZORA CO TU WIECEJ DODAĆ. MAM NADZIEJĘ ŻE WŁASCICIELKA ZAKOŃCZY KARIERĘ W WIĘZIENIU BĘDE SIĘ O TO USILNIE STARAŁA !
zalety: Ten sklep nie ma zalet!!!!
wady: UWAGA!!!! OSTRZEGAM!!! NIE DAJCIE SIĘ NACIĄGAC!!!!

I kolejna:

Niestety powyższe opinie są prawdziwe!!! Ja jeszcze “odważyłam się” wystawić komentarz na Ceneo.pl – skutek taki, że tego samego dnia pan zadzwonił, nakłamał ile wlezie, to samo kłamstwo napisal w odpowiedzi na Ceneo. Straszył mnie, w rezultacie wyprowadził mnie z równowagi na tyle skutecznie, że mój mąż zamierza im złożyć wizytę.
opinia: Zastanawiam się też nad zgłoszeniem sprawy w Urzędzie Ochrony Konsumentów (czy jak się to tam nazywa). To nie może być tak, żeby oni oszukiwali, nie wysyłali sprzętu, a pozniej nagle dzwonili i wymyślali za napisanie prawdy. Naprawdę, ktoś powinien się tymi oszustami zająć!!!

I jeszcze jedna:

zalety: Brak
wady: Kłamstwo, kłamstwo, kłamstwo wręcz oszustwo, naciąganie klientów, nieudolność w realizacji podjętych zadań, słaby kontakt, zganianie winy na dostawcę /a pewnie stosowanie technik nieuczciwej konkurencji – sprzedają coś, czego nie mają/. Jedna wielka porażka dla e-handlu.
opinia: Zamówiony przeze mnie towar nie znajdował się na stanie sklepu, pomiomo to wykazywany był w ofercie jeszcze ponad tydzień /tłumaczono wolnym obiegiem informacjin z baz danych:)/. Nikt nie raczył mnie poinformować o brakach magazynowych, ale pieniążki zgarnęli od razu. Dopiero, jak ja zaczęłam monitować zaczęli się tłumaczyć. Było to jednak bardzo nieudolne i wręcz niedorzeczne. Pan zajmujący się bezpośrdnim kontaktem z klientem tłumaczył np. “Jak mówi się, że jutro będzie ładna pogoda, to nie zawsze jest, tak to jest z dostawą”. Byłam kilkakrotnie oszukiwana, chciałam zwrotu wpłaconej kwoty, wtedy Pan pisał, że towar “jutro” będzie. To nie on dzwonił, ale ja. Szczerze nie polecam, a kupowałam wiele. Pierwszy raz się rozczarowałam. “E-handlowcy” wyeliminujcie taką plewę ze swojego grona, bo dzięki koYoto, ja w sieci nie będę już kupowała, a takich jak ja z pewnością jest wielu…

I dalej:

zalety: Mila i szybka obsluga do momentu zlozenia zamowienia.
wady: Po oplaceniu towaru przelewem: towar nie zostal dostarczony, pieniadze nie zostaly zwrocone. Przestrzegam.
opinia: zamowienie nr J-3571 – notebook Toshiba + drobiazgi, razem powyzej 5 tys. Zaliczka otrzymana prze Koyto 07-lutego 2008. Od tego dnia zwodzenie, kłamanie, niedotrzymywanie kolejnych terminów w wykonaniu rodziny Ćwiertniów (Janusz i właścicielka firmy Małgorzata). Dzisiaj tj. 26 marca-08 nie otrzymaliśmy zwrotu. Sprawa jest udokumentowana, kopie przelewu, listy za potwierdzeniem odbioru, więc sądzę, że odzyskamy należności na drodze prawnej. Przestrzegam wszystkich. Nie wierzę w bałagan. Raczej jacyś mali oszuści.

Fragmenty opinii z forum Gazety:

25.03. Dzwonię do Pani Małgorzaty, która nie odpowiada na maile, na
GG nie odpisuje (po co to GG jest podane?) telefonu nie odbierała.
Okazuje się, że rozmawiam z jej… mężem? bratem? Nie wiem. Pani
odbiera telefon i średnio miłym głosem informuje, że przesyłka
będzie wieczór lub rano, 26 marca… Nadana została w Wielką Sobotę-
ponoć… Przesyłka nie dociera ani we wtorek, ani w środę…
Całą
środę pani M. nie odbiera telefonu. Po południu – wreszcie
dodzwaniam się do “miłej pani”, która mówi, że… właśnie nadali
przesyłkę i za 15 minut poda mi numer listu przewozowego.
Niestety… 15 minut trwa do mojego następnego telefonu: 28.03

Co do zwodzenia klienta, że przesyłka została już wysłana i obiecywanie oddzwonienia z numerem, to widzę, że to standardowa praktyka. Ja zostałem oszukany tak samo (patrz historia mojego fatalnego zakupu w Koyto).

Dzwonię do UPS Rzeszów. Miły pan powiedział, że w Wielką Sobotę UPS
nie pracował, a przesyłka dla mnie została nadana w piątek, 28.03. w
południe… czyli po mojej interwencji, kolejnej z resztą…
Kto wie
jak sprawa by się skończyła i ile bym musiała jeszcze czekać, gdyby
nie to, że naszym kraju jest Urząd Ochrony Konsumenta? Stanowczo
odradzam zakupy u tych państwa.

Kłamstwo, że zostało wysłane w Wielką Sobotę? Nic nie jest zbyt bezczelne dla państwa z Koyto!

Kolejna opinia z tego samego forum:

Miło było tylko do momentu wpłaty pieniędzy na konto firmy Koyto. Później rozpoczęła się twarda walka o zamówiony towar.
Obsługa wyszkolona w kłamstwach, zwodzeniu klienta, składaniu deklaracji bez pokrycia. Bezczelni do granic. Zamierzam
złożyć skargę federacji Konsumentów.

I kolejna:

Witam, zdecydowanie odradzam ten sklep. Z tego co widzę w sieci zbierają dużo
skrajnie negatywnych opinii. Sam jestem przez nich źle potraktowany i oszukany.
Moja opinia doprowadziła do konfrontacji w serwisie opineo.pl i w konsekwencji
do zawieszenia sklepu Koyto w prawach w tym serwisie.

Fragmenty wpisu z forum AGH (dostępnego tutaj – cały jest długi, ale warty przeczytania:

Kupowałem notebooka – zostałem wprowadzony w błąd przez sprzedawce a propos wyposażenia – niestety nie posiadał czytników kart a pan sprzedawca przy mnie sprawdzał w specyfikacjach, że są.

Zamawiałem również inne rzeczy – pamięć i stację dokującą. Ten sprzęt miał być do końca miesiąca lub najpóźniej początek grudnia. Tak zapewniał mnie sprzedawca. Miałem dostać informację. Niestety zero odzewu. Wysyłałem zapytania mailem i sms – cisza, zero odpowiedzi.

Skontaktowałem się telefonicznie ok 10.12. Sprzedawca – Janusz Ćwiertnia – najbardziej niesłowny sprzedawca jakiego spotkałem – stwierdził, że sprawdzi u dystrybutorów i oddzwoni. Oczywiście ZERO KONTAKTU ZWROTNEGO. Zadzwoniłem po kilku dniach. Oj, przepraszam sprawdzę co się dzieje ale z tego co wie sprzętu jeszcze nie ma u dystrybutorów. Znowu obietnica,że sprawdzi i oddzwoni. Oczywiście znowu brak kontaktu.

19.12.2007 wysyłam kolejnego maila po godz. 17tej. tym razem już z prośbą o zwrot pieniędzy. Ten mail wysyłam na 2 adresy – koyto i gosia. Zero odpowiedzi ani z jednego ani drugiego adresu. “Profesjonalizm” obsługi.

04.01 – mail z prośbą o zwrot pieniędzy. Tu szok – pierwszy raz dostaję odpowiedź mailową: “Oczywiście środki zostaną zwrócone na podane przez Pana Konto. Bardzo przepraszam za kłopot ze skompletowaniem dostawy, jak już wcześniej wspominałem było to spowodowane brakiem stacji dokującej u naszego dystrybutora. Jeszcze raz przepraszam za kłopot”. I tyle. Niestety również ta odpowiedź niczego za sobą nie niesie.

Dzisiaj mamy 16.01.2008 czyli minęły 2 miesiące od początku transakcji.
Dzisiaj wysłali resztę pieniędzy, jednak… bez 29zł za transport n
Jak się okazało – podobno mają to w regulaminie – opłata za przesyłkę obowiązuje nawet gdy sprzęt odbierze się samemu. To chyba przekracza wszystkie normy. Od rozsądku i dobrego po profesjonalne działanie i współprace z klientami. Świadczy o nich najlepiej.
OMIJAJCIE TEN SKLEP Z DALEKA.

Jest tego więcej, ale chyba tyle wystarczy, żeby wszyscy wyrobili sobie opinię o tym sklepie…

Kłamstwa, zwodzenie klienta, że towar został wysłany, nie oddawanie pieniędzy… to standardowa praktyka w sklepie Koyto. A gdy nawet przedstawia im się bite dowody, kłamią bezczelnie dalej i szkalują klienta.


Kolejne kłamstwa Koyto

13 Sierpień 2008

Zakłamanie Koyto przekracza już wszelkie granice.

Moja opinia została w końcu opublikowana na Ceneo. W odpowiedzi na nią napisali, że przesyłka została do mnie doręczona, chociaż wiedzą doskonale, że wróciła do dystrybutora. Kłamstwo na każdym kroku. Czy oni nie mają w ogóle wstydu?


Znikające złe opinie o Koyto na Ceneo

7 Sierpień 2008

Wszedłem dzisiaj na stronę z opiniami o Koyto w serwisie Ceneo.

Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, negatywna opinia o Koyto, która była tam wczoraj zniknęła!

Na szczęście miałem starą wersję jeszcze w przeglądarce, więc zrobiłem zrzut ekranu.

Strona Ceneo z wczoraj:

Strona Ceneo z dzisiaj:

Różnica – jedna bardzo negatywna opinia. W takim razie nie dziwi, że Koyto na Ceneo ma jakie takie oceny. W innych serwisach (np. na opineo.pl) sklepu Koyto po kilku skandalach nawet nie ma.

Chyba nie mam co, liczyć, że negatywna opinia o Koyto, którą wczoraj wysłałem do Ceneo zostanie opublikowana…


Historia pewnego fatalnego zakupu

6 Sierpień 2008

To nie jest blog o tym, co robię każdego dnia. Ani o tym, co mi się podoba.

Ten blog powstał tylko po to, by opowiedzieć historię o tym, jak zostałem oszukany przez firmę Koyto i dlaczego nie należy robić w firmie Koyto żadnych zakupów.

Od stycznia (do dzisiaj, czyli do sierpnia, ponad 6 miesięcy) nie dostałem zamówionego towaru, ani nie odzyskałem pieniędzy, które za niego zapłaciłem.

Przepraszam, że wpis jest taki długi, ale całość historii pokazuje jak Koyto olewa klienta. Na końcu są najciekawsze rzeczy, jeśli ktoś chce przeczytać tylko najważniejszą część historii. Albo można przeczytać tylko pogrubiony tekst.

Historia zaczęła się niewinnie. Chciałem kupić laptopa na wyjazd. Zabrałem się do tego odpowiednio wcześniej (2,5 tygodnia), bo wiedziałem, że realizacja zamówienia i przesyłka trochę potrwa. 2,5 tygodnia chyba powinno wystarczyć, prawda?

Zamówienie złożyłem w niedzielę, 27 stycznia. Dostałem e-maila zwrotnego, że w ciągu 24 godzin otrzymam fakturę pro forma i numer konta do wpłaty. Nie oczekiwałem cudów (że w niedzielę coś dostanę), więc czekałem spokojnie do poniedziałku, po to żeby móc wpłacić pieniądze.

Oczywiście w poniedziałek nic nie dostałem. We wtorek (29 stycznia), koło południa, zaniepokojony, napisałem e-maila, co z moim zamówieniem. Po paru godzinach otrzymałem e-maila z fakturą i prośbą o wpłatę. Oczywiście było już za późno, żeby przelane pieniądze doszły we wtorek. Ale i tak je wysłałem, wyszły z mojego rachunku 29 stycznia, więc poszły pierwszą sesją Eliksiru w środę (30 stycznia) rano i w południe powinny już być w banku docelowym. Nawiasem mówiąc później firma Koyto próbowała mi wmówić, że pieniądze dostała dopiero 31 stycznia. A przez jeden dzień to podziewały się nie wiadomo gdzie…

Czyli pieniądze powinny być na rachunku firmy Koyto w środę 30 stycznia. Ponieważ wraz z fakturą pro forma dostałem informację, że przesłanie potwierdzenia przelewu pozwoli przyspieszyć realizację zamówienia, więc w środę rano tak zrobiłem.

Zgodnie z informacją przesłaną przez Koyto z fakturą pro forma, zamówienie powinno zostać zrealizowane w ciągu 5 dni roboczych. Nawet nie licząc środy 30 stycznia, powinno w takim razie zostać wysłane najpóźniej w środę 6 lutego. Chociaż oczywiście to wariant pesymistyczny, bo podobno towar był w magazynie.

Ale to nie był wariant pesymistyczny. Pesymistyczny był znacznie gorszy. Kiedy zaczął się zbliżać termin wysyłki, zaczęło mnie to niepokoić, więc zacząłem dzwonić i wysyłać e-maile, co się dzieje z moim zamówieniem (oczywiście firma Koyto nie ma żadnego systemu śledzenia zamówień, więc nie można tego sprawdzić samemu).

Telefony kończyły się głównie zbywaniem mnie poprzez odsyłanie do innej osoby, odpowiedzialnej za moje zamówienie osoby, innej osoby oczywiście nie było, bo wyszła. Obiecywano mi oddzwonienie, oczywiście nie oddzwaniano. Taka zabawa w kotka i myszkę, tylko mało śmieszna, jeśli to ma być poważny sklep internetowy.

W końcu, w czwartek 7 lutego (czyli 1 dzień po maksymalnym obiecywanym terminie wysyłki) udało mi się skontaktować z kimś, kto coś wiedział i otrzymałem informację, że przesyłka została wysłana i że wieczorem pani Małgorzata zadzwoni do mnie z numerem nadania przesyłki.

Moja radość trwała krótko. Oczywiście nie zadzwoniła. Później okazało się, że pomimo zapewnień przesyłka w ogóle nie została nadana, to było tylko zwodzenie klienta.

Kolejne dni to nerwowe telefony z próbą dowiedzenia się, co z moim zamówieniem, bo zbliżał się termin mojego wyjazdu (13 lutego).

W końcu, we wtorek 12 lutego otrzymałem zapewnienie, że przesyłka zostanie nadana i że będzie u mnie w środę przed 10.00 rano. Wielokrotnie to podkreślałem, bo o 10.00 musiałem wyjść, żeby zdążyć na samolot.

W środę, 13 lutego, czekałem na kuriera do 10.30. Oczywiście się nie pojawił, więc pojechałem na lotnisko bez zamówionego laptopa.

Już z zagranicy sprawdziłem w Internecie trasę przesyłki i kurier podobno był o 11.00. Co dziwne, przesyłka nie wyszła z Krakowa (siedziby firmy Koyto), tylko z Warszawy (z magazynu firmy Action).

W każdym razie, kurier mnie nie zastał (co logiczne), więc w czwartek 14 lutego wysłałem e-mailem do firmy Koyto prośbę o przekierowanie przesyłki na inny adres, bo wiedziałem, że nie będzie mnie w domu i przesyłka wróci do nadawcy.

Nie przekierowali przesyłki. Kiedy wróciłem do domu i sprawdziłem trasę, przesyłka wróciła do nadawcy 18 lutego.

20 lutego wysłałem do firmy Koyto informację, że chcę moje pieniądze z powrotem. Otrzymałem informację, że przecież ją odebrałem! W systemie śledzącym było napisane, że przesyłka była dostarczona, ale dostarczona do nadawcy, a nie odbiorcy (bo wróciła). Wyjaśniłem sytuację, ale nie dostałem żadnej odpowiedzi.

22 lutego ponowiłem pytanie i ponownie bez odpowiedzi.

7 marca (2 tygodnie po moim ostatnim e-mailu, pozostawionym bez odpowiedzi i po wielu telefonach, również bez odpowiedzi) nie wytrzymałem i zadzwoniłem do Federacji Konsumentów, po czym wysłałem do Koyto e-maila z informacją, że jeśli nie dostanę z powrotem pieniędzy, to przedsięwezmę kroki prawne.

To trochę podziałało, wywołało przynajmniej jakąś reakcję. Otrzymałem informację, że dostali informację od dystrybutora i że faktycznie wróciła do nadawcy. Została wysłana do mnie faktura korygująca i żebym ją jak najszybciej odesłał (najlepiej priorytetem) po podpisaniu. Nie dostałem nigdy faktury, więc nie widziałem takiego powodu, ale w końcu skapitulowałem, żeby mieć to już z głowy.

Oczywiście faktury korygującej nigdy nie otrzymałem. Ze strony firmy Koyto też żadnego znaku życia.

14 marca wysłałem e-maila, że nie dostałem faktury korygującej. Bez odpowiedzi.

31 marca, za radą Federacji Konsumentów wysłałem za potwiedzeniem odbioru oficjalne pismo o odstąpieniu od umowy i z żądaniem zwrotu pieniędzy (wpłacona przez mnie kwota + odsetki ustawowe za okres przetrzymywania pieniędzy).

Pismo zostało odebrane 4 kwietnia. Żadnej reakcji. Ani e-maila, ani telefonu. Nic.

Na firmę Koyto to jak widać nie działa. Mają w nosie klientów, ich pieniądze, nerwy i czas.

Nie pozostało mi nic innego jak skierować sprawę do sądu, bo inaczej nie odzyskam swoich pieniędzy. Firma Koyto nie widzi nic złego w tym, że przetrzymuje już ponad 6 miesięcy bezprawnie moje pieniądze.

Pozew jest już przygotowywany. Dalszy ciąg historii nastąpi…

W komentarzach poniżej mogą Państwo wpisywać swoje doświadczenia z firmą Koyto. Rejestracja nie jest konieczna.


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.